poniedziałek, 18 czerwca 2018

Co sobie zrobić, gdy On odchodzi? 7 sposobów na ogarnięcie post-rozstaniowego bluesa


Bridget Jones w powyciąganej piżamie upojona winem śpiewa z Celine Dion dramatyczne All by myself. Magda M po kolejnym zawodzie miłosnym wraca do pustego m, zawija się w swój ulubiony szlafrok z weluru i pochłania w smutku lody z popcornem. Zrozpaczona Scarlett O’Hara krzyczy do odchodzącego Rhetta Butlera: „Jeśli ty odchodzisz, gdzie ja mam się podziać? Co mam robić?!”

Po rozstaniu miałam w głowie spam takich właśnie obrazów, dźwięków i wyobrażeń o tym, jak kobieta zachowuje się (powinna się zachowywać?) w takiej sytuacji, jak powinna rozpaczać i czuć się niczym ofiara miny przeciwpiechotnej pozbawiona kluczowego dla życia członka… Na szczęście przez to wysypisko stereotypów i fejków przebiła się z impetem moja uśpiona do tej pory wewnętrzna Wonder Woman, strzeliła z lasera w cały ten bajzel i krzyknęła: „Tym razem zrób to inaczej, girl!” I tak zaczął się bardzo odkrywczy tydzień mojego życia, który postanowiłam tutaj opisać jako 7 sposobów na godne życie po.

Dzień 0. Dzień Rozstania. Wyjdź do ludzi!
Tak, wiem, to jest ostatnia rzecz, na jaką masz teraz ochotę. Najchętniej wskoczyłabyś pod kocyk, wrzuciła na zapętleniu piosenki do żyletki i zanurzyła się w smole czarnych myśli o sobie, tym złym świecie i niedoskonałym gatunku męskim. STOP! Faza kłębka kusi swoim czarem porozstaniowej żałości i inercji, ale czy nie lepiej w tej sytuacji zdać się na ręczne sterowanie zamiast na automatykę reagowania? Zrób na sobie taki eksperyment i jeszcze tego samego dnia wypuść się po prostu na wolność – idź na wystawę, posiedź na kocyku w parku, zjedz coś dobrego na zlocie foodtrucków. A wieczorem dołącz do Twojej przyjaciółki i przypomnij sobie, jak dobrze jest porozmawiać z kimś, kto Cię rozumie, i wspólnie poznawać nowych ludzi.

Dzień 1. Otwórz drzwi smutkowi
Po pierwszym dniu pełnym silnych emocji i przeżyć bardzo prawdopodobnie pojawi się naturalny spadek nastroju. To twój smutek po rozstaniu, który niczym akwizytor będzie wytrwale pukał do Twoich drzwi, dopóki mu nie otworzysz. Wpuść go, posadź na fotelu, zaparz dobrą herbatę i porozmawiaj z nim, powspominaj, ponarzekaj, a może na końcu rozmowy okaże się, że nie jest taki zły i  nieznośny, jak go zazwyczaj malują. Pewnie jeszcze nieraz pojawi się ze zwieszoną głową, dzierżąc pod pachą album ze zdjęciami utraconego szczęścia – za każdym razem przyjmij go i okaż cierpliwość, zrozumienie i empatię. Podziękuj temu, co było - i 'dobre', i 'złe' - bo zawsze było twoim nauczycielem.

Dzień 2. Merdający terapeuta
Jeśli masz psa – on już od Dnia 0 będzie Cię wspierał swoją radosną psią energią, a jeśli kota – nie będziesz mogła się odgonić od jego mruczenia i przytulania. A jeśli nawet kozę, na sam widok jej niezdarnych bryknięć, będzie Ci miękło serce. Generalnie, zwierzęta cały czas wyczuwają i odbierają nasze emocje, są naszymi bliskimi towarzyszami życia i w tak trudnych chwilach okazują się też wspaniałymi przyjaciółmi i terapeutami. Bo nie oceniają. Bo nie mówią Ci: ‘Grażyna, co ty najlepszego zrobiłaś!’ Bo akceptują Cię bezwarunkowo. Bo dają czystą miłość i dobroć. Jeśli nie masz swojego milusińskiego, daj się wyciągnąć przez swoją przyjaciółkę, mamę szalonej Jack Russell terrierki, na spacer, który naładuje Cię pozytywną energią.

Dzień 3. W królestwie śrubek
Muszę przyznać, że zupełnie nieoczekiwanie dla mnie samej, w tym dniu znalazłam się w labiryncie regałów Leroy Merlin. Plan był, jak mi się wydawało, ambitny – kupić papier ścierny, śrubki, kombinerki i haczyki. Postanowiłam ogarnąć ten temat sama, bez zaczepiania jakże ‘pomocnych’ Panów z obsługi. Każda znaleziona samodzielnie rzecz dodawała mi skrzydeł i pewności siebie. Ze sklepu wychodziłam więc na pozytywnej ‘śrubie’ podkręconej świadomością, że z tzw. męskimi sprawunkami poradziłam sobie sama, więc czemu nie miałabym sobie poradzić teraz bez tego męskiego ramienia?

Dzień 4. Akcja detonacja
Po tych kilku dniach własnych działań i eksperymentów przyszedł czas na cotygodniową sesję terapeutyczną. I całe szczęście! Okazało się bowiem, że za fasadą zaradności i samodzielności schowało się kilka niewyrażonych emocji oraz dziwnych myślokształtów, co więcej – w całym tym procesie ciało dostało niezły wpier*** i pospinało się niemiłosiernie. Trzeba było więc wyciągnąć zawleczkę i w bezpiecznych warunkach zdetonować granat bulgoczących pod powierzchnią uczuć i emocji, a potem dać sobie dużo przytulenia i ukojenia. Niech będzie pozdrowiony Alexander Lowen, który opracował metodę terapeutyczną pozwalającą na takie właśnie uwolnienie poprzez pracę z ciałem.

Dzień 5. Jedz, jedź, leć
Ok, czas na dopieszczenie zmysłów i aktywny wypoczynek w dobrym towarzystwie. Ja postawiłam na naleśnikowo-truskawkowy brunch z moją kumpelą, który potem radośnie spaliłyśmy na wyprawie rowerowej na miasto, zaliczając też przystanki na lody czy na obiad. Ten cudowny dzień pełen poczucia radości i wolności zakończyłyśmy plażingowo popijając piwerko i omawiając tzw. sprawy bieżące. Ale najbardziej z tego dnia zapamiętałam moment, w którym spontanicznie z mojej piersi wyrwało się: ‘Jestem szczęśliwa!’ - bo naprawdę tak się poczułam!!!

Dzień 6. Chroń to, co masz
To był intensywny tydzień, w czasie którego odkryłam na nowo swoją moc, kreatywność i potrzebę dobrej zabawy, i – co równie ważne – mogłam liczyć nie tylko na siebie, ale na przyjaciół, którzy w newralgicznym momencie nie zawiedli. Jeśli tak jak ja, też tego doświadczysz, wyraź wdzięczność sobie i im, i pamiętaj o tym, kiedy w następnym związku będzie Cię kusić, żeby zamknąć się ze swoim partnerem w czterech ścianach i olać siebie, swoje potrzeby i swoich przyjaciół. To jest dzień na skonsolidowanie tego, co się do tej pory wydarzyło, i obranie kierunku na nowe przeżycia, nowe znajomości i nowe możliwości.




1 komentarz: