poniedziałek, 2 lipca 2018

Dzika Kobieta w świecie Disneya




Jako posiadaczka nieco zaniedbanego wewnętrznego dziecka nigdy nie byłam szczególną fanką bajek, a Disney kojarzył mi się zazwyczaj  z różowymi księżniczkami marzącymi o księciu na białym koniu i osiągającymi spełnienie, gdyż już taki się objawił i szaleńczo w nich zakochał – czyli stereotyp goni stereotyp, a mózg młodej widzki jest prany, odsączany i na koniec jeszcze wirowanie na pełnych obrotach. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – która z nas nie potrzebuje czasem takiego różowego odlotu, takiej ucieczki w świat baśni, miłości i przygody? Kierowana taką właśnie potrzebą i lekko poirytowana ubogą ofertą filmową Netflixa sceptycznie kliknęłam na „Vaianę: skarb oceanu”, by po prawie 2 godzinach stwierdzić z ogromnym zaskoczeniem – Disney został feministą! Opowiedziana w tym filmie historia zgrała się bowiem niemalże idealnie z dywagacjami sławnej antropolożki Clarissy Pinkoli Estes na temat dzikiej natury kobiety w jej książce „Biegnąca z wilkami” w rozdziale, w którym analizuje ona legendę o Sinobrodym. Naprawdę długo nie kumałam, o co tak naprawdę chodzi w tej legendzie i nigdy bym nie przypuszczała, że klucz do jej zrozumienia podsunie mi disneyowska bohaterka😊

Sinobrody vs Srogowładny

Według legendy Sinobrody to okrutna postać, która uwodzi młodą, naiwną kobietę, zwabia ją do swojego pięknego zamku i obiecuje życie na bogato pod jednym tylko warunkiem – pod jego nieobecność kobieta ma zakaz używania małego kluczyka, który otwiera jedną z komnat. Czyż można jeszcze okrutniej zadrwić z ludzkiej ciekawości? Oczywiście, już przy pierwszej okazji kobieta wraz ze swoimi siostrami robi sobie tour po zamku w poszukiwaniu tajemniczej komnaty, a gdy ją znajduje i otwiera, z przerażeniem odkrywa, że rozkładają się tam byłe jej faceta – szok! Sinobrody po powrocie do zamku naturalnie o wszystkim się dowiaduje, robi jej niezłą awanti i próbuje dołączyć ją do swojej niechlubnej kolekcji gnijących byłych żon. Kobieta jednak go przechytrza i wzywa na pomoc swoich braci, którzy ostatecznie typa ubijają. Estes przywołuje tę legendę, żeby uświadomić kobietom istnienie czyhającego drapieżcy w ich psychice. Lecz kim on jest? Skąd się tam wziął? Jak z nim postępować?

Tutaj z pomocą przychodzi historia Vaiany – dziewczynki, która miała zostać przykładną „stacjonarną” przywódczynią pewnej maoryskiej wioski, ale los rzuca ją na wzburzone wody oceanu z ważną misją do wypełnienia. Od dziecka marzyła o wypłynięciu poza rafę, czuła zew oceanu, ale surowy ojciec zawsze stanowczo zakazywał jej nawet o tym myśleć i z amwayowskim zacięciem zachwalał rajskie życie na wyspie. Vaiana ulega początkowo jego woli, ale wkrótce wioska zmaga się z zarazą kokosów – głównego pożywienia mieszkańców – i opustoszałymi łowiskami. To, oraz mądre przewodnictwo babci Vaiany, ostatecznie popycha ją do wyruszenia poza rafę i odnalezienia tam ratunku dla siebie i swojej wioski.

Kim jest drapieżca w Twojej głowie?

Posługując się terminologią matriksową – to zręcznie zainstalowany program, który pozwala Ci działać w środowisku ‘rajskiego jabłka’, ale gdy tylko próbujesz zmienić je na środowisko ‘otwartego okna’ wywala Ci alert o zagrożeniu. Co więcej, prawdopodobnie sama instalujesz jego aktualizacje. Innymi słowy, dopóki zgadzasz się na życie w złotej klatce, nie uruchamiasz swojej dociekliwości i zapadasz się w fotelu konformizmu, życie niby jest ok. Ktoś pokazał Ci świat, obiecał obfitość, ale postawił jeden twardy warunek – nie podążaj za głosem swojej duszy, nie próbuj poznać, nie wypływaj z bezpiecznej przystani. Mniej lub bardzie świadomie zgodziłaś się na to. Lecz nieuchronnie przychodzi czas nudy, stagnacji, wyjałowienia duszy, powiększającej się pustki po niespełnionych potrzebach, marzeniach i celach. Otwierasz komnatę i widzisz trupy swoich porzuconych ambicji i planów życiowych; otwierasz kokos i widzisz w jego gnijącym wnętrzu swoje niezrealizowane pomysły i pragnienia; zrywasz rajskie jabłko, nadgryzasz i otwierają Ci się oczy…(to już nawiązanie do innej „legendy”). Kto jest autorem tego programu? Ten, kto wzbudza w Tobie strach, kreuje się na silniejszego, operuje zakazami, trenuje Cię do bycia miłą i uległą, podważa twoją wiarę w twoje możliwości lub po prostu ignoruje Ciebie i twoją indywidualność, często robiąc to pod przykrywką troski lub z pozycji autorytetu. A potem program działa już sobie w tle i sukcesywnie zagłusza Twoją pierwotną intuicję. Do czasu, gdy… zdjęta szokiem poznania postanawiasz zasadzić się na drapieżcę!

Who you gonna call?

Żona Sinobrodego wzywa na pomoc swoje siostry i swoich braci. Vaiana wyrusza na ocean za namową babci w poszukiwaniu pół-boga Maui, który ma jej pomóc w uwolnieniu wioski od zarazy. Każda z bohaterek w obliczu wyzwania odwołuje się więc zarówno do mądrości i energii żeńskiej, jak i do mądrości oraz energii męskiej. Zachowując swoją kobiecość, łagodność, intuicję przyzywają swojego animusa - energię działania i determinacji, żeby wypełnić swoją misję tj. poznać siebie, odkryć swoje umiejętności, ale i też słabości, sprawdzić się w działaniu - czyli po prostu uwolnić się spod jarzma uwewnętrznionego drapieżcy. Do tej pory były naiwnymi dziewczynkami wypełniającymi wolę swoich rodziców, żyjącymi pod kloszem, nie znającymi natury męskiej, nieświadomymi zjawisk i zagrożeń świata zewnętrznego, a przede wszystkim nie mającymi pojęcia o swojej intuicji i mocy. Gwałtowne wydarzenia, których są świadkami i protagonistkami, ruszają ich świat w posadach i stają się mostem prowadzącym do świadomości i dojrzałości.

Drapieżca – ostateczne starcie

Jest piękna scena w disneyowskiej produkcji, kiedy to Vaiana idzie na czołówkę z demonem ziemi i ognia i powstrzymuje go przed atakiem swoją mocą, pewnością siebie i miłością. Nie walczy z nim, nie ciska gromami złości, lecz sprytnie unika jego ciosów, aby na koniec buntowniczo stanąć z nim twarzą w twarz i zauważyć jego czuły punkt domagający się zauważenia i uleczenia. Ostatecznie okazuje się bowiem, że demonem tym stała się niegdyś piękna wyspa – przedstawiona w postaci kobiety, której Maui podstępnie wykradł serce. I to jest najlepsze, co można zrobić ze swoim drapieżcą – zauważyć, zmierzyć się z jego siłą i furią, skonfrontować i spróbować zrozumieć, skąd się wziął i czemu sieje takie spustoszenie. Odebrać od niego naszą energię, którą się żywił, i wykorzystać ją do nasycenia głodu duszy pragnącej czuć, doświadczać, żyć. A żeby to zrobić, niezbędne jest otworzenie drzwi komnaty/ wypuszczenie się na nieznane wody oceanu i zmierzenie się z wyzwaniami, które tam na nas czekają.


Photo by Ryan Moreno on Unsplash
Clarissa Pinkola Estes „Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach” (2001)
Vaiana: Skarb oceanu (2016)


2 komentarze:

  1. Panno spod znaku Raka - piekny tekst o kobiecości, sile i odwadze w wyjściu poza utarte schematy.
    Przywołało to na myśl wynurzenia, które kiedyś zaprzątały moja głowę http://joquest.blogspot.com/2013/09/dlaczego-bog-sie-boi-kobiet.html.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, bardzo jestem rada, że spotkał się z Twoim uznaniem. I bardzo chętnie zanurzę się w Twoje wynurzenia:)

      Usuń